Bohaterowie

Translate

czwartek, 9 kwietnia 2015

Rozdział 6 Miła wycieczka...

W poprzednim rozdziale...

I tak wolnym krokiem skierowałam się do parku.Idąc słyszałam różne komentarze na mój temat z których się tak uśmiałam.Doszłam do parku i usiadłam koło fontanny czekając na Mika.Byłam bardzo zaskoczona kiedy koło mnie usiadł...

****
-Rocky?A co ty tutaj robisz?
-Hej Laura też miło Cię widzieć-uśmiechnął się ciepło
-Przepraszam-odpowiedziałam skruszona- Hej Rocky!A co ty tutaj robisz?
-Tak lepiej.Więc idziemy całą paczką na plaży.
-Paczką?-zapytałam.
-Ja, Riker, Elington, Ryland i Ross.
-Aha-gdy wy powiedział imię Rossa zrobiło mi się dziwnie, ale nie nie przejęłam się tym ponieważ w oddali zauważyłam sylwetkę Mika-Miło było ale niestety czekam na kogoś -uśmiechnęłam się przepraszająco.
-Jasne nie ma sprawy.O patrz chłopaki już idą.-faktycznie szła cała banda.
-Hej- doszli i przywitali się wszyscy oprócz młodszego blondyna.
- Siemka!
-Łał Lau jak ty ślicznie wyglądasz-pochwalił mnie Ell
-A dziękuję dziękuje-ukłoniłam się a oni zaśmiali się-Przepraszam was bardzo ,ale jestem umówiona.Pa!-pożegnałam się i pobiegłam w stronę Mika.
Oczami Rockiego

-Jej widzieliście jak ta Laura się wystroiła.
-Masz rację kiedy byliśmy u nich była ubrana tak normalnie.Oczywiście nie mówię że brzydko tylko tak hmm chłopięco?-odpowiedział Rik
-Faktycznie, ale ona pędziła na spotkanie z jakimś chłopakiem-dodał Ell-I to niebrzydkim.
-Chłopaki możecie dać sobie spokój!-uniósł się 
-Spokojnie przecież nic takiego nie mówimy-próbowałem go uspokoić
-Ej a może ty jesteś o nią zazdrosny co?-Ell zrobił brewki
-Nie nie jestem ja już mam dziewczynę-odparł dumny
-Kogo?-zapytał Ryry 
-Maię Mitchell.To ta z którą grałem w Teen Beach Movie.
-A no tak zapomniałbym-uśmiechnął się Rik
-Dobra chłopaki zbieramy się i lecimy na plażę-i pobiegliśmy w stronę naszego celu.


Oczami Laury
-Hej Mik-przywitałam się
-Witaj Lau! Pięknie wyglądasz-gdy to powiedział zarumieniłam się delikatnie i spuściłam głowę w dół pozwalając by moją twarz okryły włosy
-Ej ej nie chowaj tych pięknych rumieńców, z nimi wyglądasz jeszcze śliczniej.
-Dziękuję- uśmiechnęłam się-No too dokąd mnie zabierasz?-zapytałam ponieważ byłam bardzo ciekawa
-Co powiesz na to byśmy poszli do centrum miasta,później na Aleję Gwiazd a na koniec może hmm...-zamyślił się- Spacer po plaży?
-Zgadzam się!
-No to na co czekamy?W drogę!-złapał mnie za dłoń i ruszyliśmy

***
Po sześciu godzinach chodzenia po wszystkich atrakcjach zostało nam zwiedzić jeszcze spacer po plaży.Przy Miku czułam się bardzo dobrze jakbym znała go całe swoje życie.Przez cały czas trzymał moją dłoń i nie puszczał jej jakby bał się że mu zginę.Naprawdę Mik jest bardzo fajnym,uroczym,zabawnym chłopakiem i mogłabym wymieniać jeszcze więcej.Nie wiem tak naprawdę co do niego czuje ale wiem na pewno że nie jest mi obojętny.Z moich zamyśleń wyrwał mnie głos mojego towarzysza...
-To co idziemy na plażę?-zapytał
-Pewnie-odpowiedziałam z wielkim entuzjazmem
-No więc Lauro może opowiesz mi coś o sobie?-zaproponował
-Jasne.A co chcesz wiedzieć?
-Wszystko-puścił mi oczko 
-No więc nazywam się Laura Marie Marano mam siedemnaście lat,ale to już wiesz.Interesuję się śpiewem i aktorstwem.Bardzo chciałabym osiągnąć coś w życiu, zostać tym kim chcę czyli aktorką i piosenkarką.Tak wiem marzenia sześciolatki,ale to jest to co chcę robić w życiu.Mam starszą siostrę Vanessę która jest aktorką.Głównie dzięki niej znalazłam się tutaj ponieważ dostała rolę w bardzo ważnym filmie.Planuję jeszcze w te wakacje pójść na jakiś kasting do serialu lub filmu.No to w skrócie o mnie teraz ty-uśmiechnęłam się
-No więc tak nazywam się Mike Candler i mam osiemnaście lat.Chodzę do szkoły muzycznej ponieważ to jest moim hobby i chciałbym także zostać muzykiem.Gram na gitarze i śpiewam.Nie mam rodzeństwa niestety.Ja w przeciwieństwie do Ciebie mieszkam w Los Angeles od urodzenia.No to tyle o mnie-zakończył swój monolog.Rozmawiając tak nie zauważyłam że doszliśmy już do plaży.Zdjęłam szybko moje buty ponieważ w nich nie nachodziłabym się za długo,prędzej bym się zabiła. -Lau co ty na to żebyśmy poszli na lody?-zaproponował.
-A ja na to jak na lato!-wyszczerzyłam się.Doszliśmy do budki z lodami i czekaliśmy w kolejce aż w końcu przyszła kolej na nas.
-Na jaki smak masz ochotę?- zapytał
-Śmietankowe 
-Poproszę śmietankowe i czekoladowe-zapłacił i już po chwili rozkoszowaliśmy się smakiem naszego deseru.Szliśmy po brzegu mocząc nasze stopy w przyjemnie ciepłej wodzie.Po chwili Mike się zatrzymał.
-Co się stało?-zapytałam lekko zaniepokojona
-Laura czy mógłbym Cię o coś zapytać?
-Pewnie wiesz że zawsze Cię wysłucham-posłałam mu krzepiący uśmiech.
-Czy wtedy w parku ...czy ten pocałunek coś dla Ciebie znaczył?-nie wiedziałam co mam odpowiedzieć ponieważ znałam go bardzo krótko, ale przywiązałam się do niego.Wiem że to głupie tak jest.
-Ta cisza chyba oznacza że nie-posmutniał a ja nie wiedziałam co mam powiedzieć więc przybliżyłam się do niego i złożyłam na jego ustach delikatny aczkolwiek stanowczy pocałunek.W tej chwili nie zauważyłam że mamy widownię.
Oczami Rossa

Siedzieliśmy sobie na kocu i odpoczywaliśmy po naszej wodnej bitwie i grze w siatkówkę.Nagle Ryland powiedział...
-Ej czy to nie jest przypadkiem Laura?-zapytał wskazując na całującą się parę.Widać było że są szczęśliwi.Nie powiem zabolało,ale nie wiem dlaczego?Przecież mam wspaniałą piękną dziewczynę więc dlaczego mnie to obchodzi.
-Widać że już się zadomowiła-prychnąłem podirytowany 
-Czego ty chcesz od niej co?To ty wszystko schrzaniłeś-powiedział poddenerwowany Ell
-Ale żeby tak przy ludziach się całować?-zapytałem
-Tak jak widać kocha tego chłopaka i jest z nim szczęśliwa -Riker poparł Ellingtona
-Szczęśliwa?Kocha go?Ona zna go dwa dni a już się z nim całuje?To jest żałosne-zaśmiałem się
-Wiesz co?To ty jesteś żałosny!Chociaż nie ty nie jesteś żałosny ty jesteś zazdrosny!-wykrzyczał Rocky
-Dobra zmieńmy temat bo idą w naszą stronę-zaproponował Ryry 

Oczami Laury
Kilka minut wcześniej...
-Czy to znaczy że jednak coś do mnie czujesz?-zapytał a w jego oczach dostrzegłam iskierki radości
-Tak-pewnie oddałam mu odpowiedź na jego pytanie
-A więc Lauro Marie Marano czy uczynisz mi ten zaszczyt i...
-Kolego tylko nie oświadczaj mi się tutaj - uśmiechnęłam się do niego szeroko.
-A więc czy zostaniesz moją dziewczyną?
-No nie wiem nie wiem-droczyłam się z nim-Jasne głuptasie że tak.Kiedy to powiedziałam pocałował mnie delikatnie.Pocałunek wyrażał tyle uczuć których jeszcze nigdy nie doświadczyłam.Uśmiechnął się do mnie i spojrzał mi w oczy po czym chwycił za dłoń.Cali w skowronkach skierowaliśmy się w dalszą drogę.Zapomniałam całkiem o tym że Lynchowie i Ratliff widzieli całe to zdarzenie.Przechodząc obok nich widziałam jak się do mnie uśmiechają prócz młodszego blondyna.Oczywiście odwzajemniłam miły gest i ruszyłam dalej z moim chłopakiem.
Czułam że to co mnie tu spotka nie będzie takie zła jak myślałam.

***********************************************
I jest rozdział 6!Mam nadzieję że wam się podoba :) Prośba to was wszystkich jeśli czytacie proszę o kilka komentarzy będzie mi bardzo miło wiedząc że komuś to co piszę się podoba.Więc do napisania :*





4 komentarze:

  1. Świetny rozdział! Myśle że Ross troche namiesza i będzie walczył o Lau. Czuje że Mike skrzywdzi Lau a na ratunek eyjdzue Ross. Kibicuje im jako parze(Lau i Ross). Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń