Bohaterowie

Translate

czwartek, 26 marca 2015

Witam was kochani!
Chciałam was bardzo przeprosić za tak długą nie obecność i za to że przez tak długo nie ma rozdziału. Wynika ona z braku weny:( Postaram się dodać dzisiaj, ale nie jestem pewna czy dam radę. Tak więc tych którym chce się czytać te moje wypociny serdecznie przepraszam jeszcze raz i pozdrawiam gorąco ^^ 

Wasza Stefani :*             



poniedziałek, 23 marca 2015

Witajcie kochani! W tej zakładce chciałam wam podać daty urodzenia bohaterów :) oczywiście oprócz tych którzy zostali zmyśleni na potrzebę opowiadania :D 

Laura Marie Marano- 29 listopada 1995


Ross Shor Lynch- 29 grudnia 1995 


Vanessa Nicole Marano- 31 października 1992


Riker Anthony Lynch- 8 listopada 1991


Rydel Mary Lynch- 9 sierpnia 1993


Ellington Lee Ratliff- 14 kwietnia 1993


Rocky Mark Lynch- 1 listopada 1994 


Ryland Michael Lynch- 17 kwietnia 1997


Dove Olivia Cameron- 15 stycznia 1996 


Lucas Aaron Benward- 12 maja 1995


Raini Rodriguez - 1 lipca 1997 


Calum Worthy- 28 stycznia 1991


Maia Mitchell- 18 sierpień 1993

7


















piątek, 20 marca 2015

Polecane Blogi :)

Hej!Tak jak mówi nazwa postu tu możecie dodawać wasze blogi lub blogi które czytacie które bardzo chętnie będę czytała tak jak inni ;*

piątek, 13 marca 2015

Rozdział 4 Czy ty coś do mnie czujesz...

Rozdział dedykuję mojej przyjaciółce która męczy mnie o ten rozdział już długo :*

NOTKA POD ROZDZIAŁEM ! 

Oczami Rossa 

Szukałem Laury już dość długo ponieważ nie było jej w kuchni,ani na zewnątrz a nawet w jej pokoju.Troszkę się zaniepokoiłem. Wyszedłem przed dom i skierowałem się do pobliskiego parku żeby usiąść i pomyśleć o tym wszystkim.Kiedy bylem w parku usiadłem na ławce i wpatrywałem się w niebo.Nagle usłyszałem cichy śmiech.Rozpoznałem go.Ten głos należał do...
-Lau!-krzyknąłem kiedy ją ujrzałem.Nawet mnie nie usłyszała ponieważ rozmawiała z jakimś chłopakiem(dodam go do bohaterów-od aut.) Nie chciałem być wścibski czy coś ale podsłuchałem trochę ich rozmowę.
-No to może powiesz mi co się stało?-zapytał chłopak
-Nie wiem.Nie chcę o tym rozmawiać-odpowiedziała smutno
-Może jeśli mi powiesz ulży Ci?
-No chodzi o to że jestem tutaj od dwóch dni i dziś poznałam chłopaka który był dla mnie bardzo miły i miał taki uroczy uśmiech,piękne oczy i w ogóle bardzo mi się spodobał-kiedy to mówiła zrobiło mi się bardzo miło-Później postanowiliśmy że zagramy w butelkę z jego rodzeństwem i przyjacielem.
-I co było dalej?
-Później butelką kręcił Ell to ten przyjaciel i wypadło na niego-zrobiła małą przerwę-i dał mu pytanie która z nas lub z koleżanek z jego planu mu się podoba.On odpowiedział że jego siostra.
-Nie martw się nawet nie wie co stracił-pocieszył ją a mi zrobiło się tak strasznie głupio
-Wiem że chcesz mnie rozweselić ale,jest mi przykro bo...-nie wiedziała co powiedzieć-hmm bo miałam taką małą nadzieję że ja nią jestem.
Gdy to powiedziała zatkało mnie.Myślałem że po prostu moje rodzeństwo,Van i Ell sobie to wymyślili ale, widać mieli rację.
Nie wiem co mam myśleć ponieważ ja chyba też do niej coś czuję.I w tej właśnie chili brunet pocałował Laurę długo i namiętnie.A we mnie coś pękło.

Oczami Laury
Nie wiedziałam co mam zrobić Mike jest bardzo miłym i fajnym chłopakiem.Jest brunetem ma piękne oczy i jest umięśniony.Pięknie gra na gitarze.Nie wiem co do niego czuję ale, na pewno nie jest mi obojętny.Kiedy mnie pocałował po prostu rozpłynęłam się.
-Laura...
-Tak?
-Posłuchaj mam do ciebie pytanie.
-Słucham więc-uśmiechnęłam się 
-Czy chciałabyś się ze mną gdzieś wybrać?-zapytał
-W sumie czemu nie? Oprowadzisz mnie po mieście...
-Z miłą chęcią.Opowiesz mi coś o sobie.
-Oczywiście co tylko chcesz-powiedziałam-Ale może odprowadzisz mnie do domu?-zapytałam
-Jasne a gdzie mieszkasz?
-Na Sites Street (nazwa zmyślona-od aut.)
-Dobrze to chodź-wstał i mi też pomógł 
-Dziękuję-powiedziałam i przytuliłam chłopaka mocno.
-Nie ma za co.To co idziemy?-zapytał
-Idziemy. -Dałam brunetowi jeszcze numer telefonu i ruszyliśmy.
Oczami Rossa
Kiedy zobaczyłem że idą w moją stronę szybko schowałem się tak aby mnie nie zobaczyli.Kiedy odeszli wyszedłem zza drzewa.Byłem załamany.Wiem że się nie znamy ale, kiedy tak o mnie mówiła to po prostu nie wiem jak to powiedzieć.Chyba się w niej zakochałem.Ale to przecież nie może być prawda.Teraz ma tego chłopaka.Ja też znajdę sobie dziewczynę i się w niej zakocham, będę szczęśliwy...
Oczami Vanessy 

Siedzieliśmy sobie w salonie kiedy do domu weszła Laura cała uradowana.
-Hejka!Co taka szczęśliwa?-zapytałam
-Rozmawiałaś z Rossem?-zadała pytanie Rydel
-Nie?Dlaczego miałabym z nim rozmawiać?-zapytała nas jakby to było oczywiste
-Bo przecież poszedł za tobą-powiedział Ell
-Nie nie spotkałam go.A tak przy okazji dziewczyny mogłybyśmy porozmawiać?
Skinęłyśmy z Ryd głowami na znak że się zgadzamy.
-No to o czym chciałaś z nami porozmawiać?-zaczęła Delly 
-Bo w parku spotkałam bardzo miłego chłopaka i rozmawiałam z nim dość długo i...
-I co?
-Chyba zaprosił mnie na randkę!-ucieszyła się
-To świetnie-powiedziałyśmy bez entuzjazmu-nie cieszycie się?-zapytała
-Jasne że tak.
-To dobrze.Ok ja idę do siebie paa
-No pa -odpowiedziałam a ona wyszła
-Van no i co my zrobimy co?-widziałam że Delly nie jest za wesoło
-Nie mam pojęcia.Przecież widać że Rossowi też ona nie jest obojętna.
-Wiem.No nic pogadamy jutro bo my chyba musimy się już zmywać.
-Dobrze.To wpadnij jutro do mnie przed randką ok?
-Jasne pomogę Ci się przygotować.-powiedziała
-Dobrze to papa.
-Dobranoc.-powiedzieli wszyscy i wyszli.Ja natomiast poszłam do siebie.Położyłam się i nawet nie wiem kiedy usnęłam.

 Następnego dnia...
Oczami Van

Jest godzina 16:00 mam godzinę do randki.Z Rydel biegałyśmy po pokoju szykując wszystko.
-No Van zmykaj do łazienki przebiera się.A jak już to zrobisz umaluję cię ładnie.
-Jesteś kochana.Dziękuję za pomoc.
Weszłam z moim zestawem do łazienki i przebrałam się.
Gotowa wyszłam Rydel mnie umalowała i byłam już gotowa.Zerknęłam na zegarek zostało jeszcze 10 minut do przyjścia Rikera. Usiadłam sobie na chwilkę w samotności ponieważ Ryd poszła do Laury.Trochę żal mi Rossa.Pobiegł aby ją odszukać a ona znalazła sobie chłopaka.Z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos dzwonka dobiegający z dołu.Wzięłam kilka głębokich oddechów i otworzyłam drzwi.
-Hej!-przywitał się blondyn 
-Hej!-powiedziałam i przytuliłam go-To gdzie mnie zabierasz?
-Niespodzianka-powiedział-powinna Ci się spodobać
-Dobrze więc -uśmiechnęłam się
-Chodźmy-i wyszliśmy

Oczami Rikera

Wszystko było gotowe.Romantyczna kolacja na plaży.Siedzieliśmy sobie z Van w świetle księżyca.Jedliśmy nasze przysmaki i w ogóle świetnie się bawiliśmy.Nagle coś mnie tknęło 
-Van?
-Tak?
-Czy ty coś do mnie czujesz?

*******************************************
Witam was !!!Rozdział krótki bo nie miałam weny ale mam nadzieję ze wam się spodoba.I jeszcze jedna ważna sprawa DODAŁAM NOWYCH BOHATERÓW!!!Będą oni ważni w opowiadaniu :) Miłego czytania i do napisania!!






czwartek, 12 marca 2015

Rozdział 3 Miły początek...


                                     Perspektywa Laury

Została godzina do przyjścia Lynchów bo tak się nazywają.Weszłam do łazienki wzięłam chłodny prysznic na orzeźwienie.Wyszłam z pod prysznica i owinęłam się mięciutkim ręczniczkiem. Osuszyłam ciało i zaczęłam suszyć włosy.Po skończeniu czynności ubrałam się i związałam włosy w luźnego kłosa.






Gotowa zeszłam na dół zobaczyć czy wszystko gotowe.Zastałam mamę w kuchni jak szykowała kiełbaski itd, tata był w ogrodzie jak rozpalał grilla. Usłyszałam jak ktoś schodzi po schodach.Była to Van wyglądała bardzo ładnie. Miała włosy upięte w koka i śliczny zestaw.

Ale się wystroiła!!Ciekawe dla kogo?A może tak zapytam?
-Hej Vanka!
-Hej Lau. Ale ślicznie wyglądasz!-pochwaliła mój wygląd
-Dziękuje. A dla kogo ty się tak wystroiłaś?Co?-zagadnęłam ją
-Pff dla nikogo-zaprzeczyła
-Ta jasne no mów a nie!!
-No dobrze dobrze-uśmiechnęła się -Mama mówiła że Lynchowie mają piątkę dzieci...
-Iiii....?
-No i mają czterech synów i córkę-oznajmiła mi-Trójkę poznaliśmy więc została dwójka chłopaków a jeden z nich jest podobno w moim wieku albo rok starszy.
-Aaa więc dla tego się tak ubrałaś- zaśmiałam się 
-Czy to źle? Mam już dość tego że jestem sama- zasmuciła się- Ja chcę być po prostu szczęśliwa.Chcę poczuć że jestem dla kogoś ważna że, ktoś mnie kocha.Rozumiesz?
Myślałam że się zaraz rozpłacze a przecież ja chcę żeby moja siostrzyczka była szczęśliwa
-Kochanie nie smuć się.Wiesz że chcę dla ciebie jak najlepiej.Zobaczysz jeszcze będziesz szczęśliwa.-pocieszałam ją-Nie można na siłę szukać miłości ona sama zapuka do twoich drzwi.-Uśmiechnęła się.-No i tak ma być!!Masz piękny uśmiech i ma zawsze być na twojej buzi.Jasne?-zapytałam
-Jak słońce!! No to co czekamy?-zapytała z entuzjazmem 
-Jest godzina 19:55.Może jeszcze skoczę do łazienki.Zaraz wracam
-Okey.
Poszłam do toalety posikałam się perfumami i zeszłam na dół gdy schodziłam usłyszałam dzwonek do drzwi.Nagle się zestresowałam i już miałam wracać do pokoju gdy mama mnie zauważyła i kazała szybko schodzić.Nie chcąc otwierać drzwi poszłam do ogrodu.Było tam wszystko od kiełbasek po napoje.Van otworzyła drzwi i zaprosiła gości do środka kiedy wszedł ostatni chłopak, wysoki blondyn od razu popatrzył na moją siostrę takimi oczami jakby się zakochał. Ooo to takie słodkie 
Ale wracając chłopak ma na imię Riker. Wygląda na umięśnionego no i jest bardzo przystojny. Hmm w typie Vanki hahaha. Ale zaraz zaraz nie miało być ich piątka? Ell jest ich przyjacielem.No ale nie ważne.
-Dzień dobry.-przywitałam się
-Witaj kochanie!-przywitała m nie kobieta w wieku mojej mamy.Niska blondynka, cały czas uśmiechnięta.-Ja jestem Stormie a to mój mąż Mark.
-Bardzo mi miło ja jestem Laura
-Wiem wiem jesteś z roku naszego syna którego na razie nie ma ale za niedługo powinien być- powiedziała pani Stormie
-Ooo to fajnie mieć jakiegoś rówieśnika.-uśmiechnęłam się
-My tu gadu gadu a kiełbaski się przypalają- powiedziała mama - chodźmy na do ogrodu.Dzieci jak chcecie możecie zostać w środku-oznajmiła mama i wraz z mamą Rydel i reszty wyszły
-Noo to może my- pokazałam na mnie Rydel,Ella,Rylanda i Rockiego- zostawimy nasze gołąbeczki sam na sam i pójdziemy pogadać na zewnątrz? -zapytałam
-Masz rację Lau -powiedziała Delly- Oni nawet nie wiedzą co mówimy- zaśmiała się 
-To może co wy na to żebyśmy zagrali w siatkówkę?-zapytałam
-Tak!
-Jasne!
-Oczywiście! 
-Pewnie!
-No to idziemy!!
I wyszliśmy zostawiają naszą Rikessę samą.

Oczami Vanessy

Siedzieliśmy z Rikiem i rozmawialiśmy na różne tematy.Mieliśmy ich bardzo dużo. Dowiedziałam się że mają zespół nazywają się R5. Riker jest również aktorem i gra w serialu Glee. W tym samym do którego ja się dostałam.Rozmawialiśmy jakbyśmy się znali całe życie.Nagle Rik zapytał...
-Van?
-Tak?
-Czy chciałabyś hmm..no czy yyy
-No wysłów się w końcu-zaśmiałam się
-Czy chciałabyś ze mną gdzieś wyjść?- zapytał troszkę speszony
-Czy to ma być randka?- zapytałam uśmiechając do niego
-Jeśli masz ochotę to oczywiście - powiedział entuzjastycznie
-Więc jeśli to ma być spotkanie przyjacielskie to niestety ale nie mogę.Natomiast jeśli będzie to randka to ...-wstrzymywałam go w niepewności 
-Too...?
-To tak zgadzam się!-Ucieszony wstał z miejsca złapał mnie i zakręcił się wokół własnej osi po czym mocno mnie przytulił.To była najwspanialsza rzecz jaka mi się przytrafiła. Chwilę po tym zdarzeniu 
zadzwonił dzwonek do drzwi więc wstałam i otworzyłam drzwi.W nich stanął bardzo przystojny blondyn na oko w wieku Laury i bardzo podobny do Rikera.
-Hej jestem Ross Lynch.-przedstawił się 
-Hej Vanessa jestem.Zapraszam!
-O siema brat!-przywitał się Rikuś - Co tak długo?
-A miałem ważną sprawę do załatwienia na planie.Bo wiesz że Maia złamała rękę i nie ma jej kto zastąpić no i mamy mały problem a już za niedługo powinien wyjść pierwszy odcinek a tu klapa-jęknął załamany chłopak-No nic takie jest życie
-No niestety-powiedział jego starszy klon- To może pójdziemy do reszty hmm?- zaproponował
-Jasne- powiedziałam-Poznasz moją młodszą siostrę Laurę.
-Dobrze-zgodził się
-No to idziemy!
Perspektywa Laury 

Całą godzinę graliśmy i wygłupialiśmy się.Śmiechom nie było końca.Rocky raz ta się rozpędził aby odbić piłkę że nie wyhamował i wpadł do basenu.Wyszedł cały mokry a my leżeliśmy na ziemi ze śmiechu.Za to Ell wcale nie lepszy.Nie zauważył drzewa i z taką siłą w nie uderzył że aż zemdlał na chwilę ale po paru minutach się obudził.Na jego szczęście skończył tylko z ogromnym guzem na głowie.Kiedy znudziła nam się gra i poszliśmy coś zjeść.Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym kiedy do ogrodu weszła Van z Rikiem a za nimi jakiś blondyn.
Pani Stormie wstała i przywitała się z chłopakiem.
-Elen,Damiano poznajcie naszego syna Rossa 
-Dobry wieczór.Miło mi poznać-powiedział uśmiechając się
-Witaj.Nam też jest bardzo miło.-powiedział tata
-Coś mi się wydaje że Vanessę już poznałeś.-powiedziała mama
-Tak.-znów się uśmiechnął miał taki uroczy uśmiech że aż mi się udzielił
-No więc poznaj naszą młodszą córkę Laurę-uśmiechnął się do mnie zniewalająco 
-Hej!Jestem Ross-podał mi dłoń.Uśmiechnęłam się do niego.
-Hej.Jestem Laura ale, możesz mówić mi Lau- mimowolnie się uśmiechnął
-No to co robimy-zapytała Rydel
-Nie wiem.A na co macie ochotę?-zapytała Vanka
-Wiem!!!-krzyknął Rocky-Zagrajmy w butelkę!!
-No nie wiem...-powiedziałam troszkę niezdecydowana
-No dawaj Lau!Będzie fajnie-poprosił Ross
-No dobra niech stracę -zgodziłam się a wszyscy się ucieszyli
  
10 minut później...

Wszyscy siedzieliśmy w kółku i czekaliśmy na Nessę aż przyniesie butelkę.W końcu przyszła i zaczęliśmy grę.Pierwszy kręcił Ell, wypadło na Rylanda który wybrał pytanie.Później kręcił Ryland,Rocky i Rydel która wylosowała Vanessę.Dobrze wiem co miała na myśli.
-No Nesie pytanie czy wyzwanie?-zapytała szczerząc się
-Hmm?Pytanie?-powiedział niepewnie
-Więc tak?-zastanowiła się choć wiedziałam że udaje-Czy Rik już zaprosił Cię na randkę?
-Yyyy....-popatrzyła na Rikera który pokiwał jej żeby powiedziała-Tak-potwierdziła dumnie
-Jej!!Wiedziałam-ucieszyła się blondi
Teraz kręciła Van,wypadło na Ratlifa 
-Pytanie czy wyzwanie-zapytała moja sis
-Niech będzie pytanie-odpowiedział
-Czy masz kogoś na oku?-zadała pytanie-Jeśli tak opisz ją bo mam nadzieję że to ona tak?
-Tak.Więc jest bardzo śliczna,ma taki piękny uśmiech że jak go widzę rozpływam się-albo mi się wydaje albo zerka na Ryd-Ma takie śliczne duże oczka i w ogóle jest wspaniała-zakończył swoją wypowiedź 
-Nie żeby coś ale...-chciałam coś powiedzieć-Ell muszę z tobą pogadać ok?- zapytałam
-Jasne.
Teraz kręcił Elington.Wypadło na Rossa.
-Pytanie czy wyzwanie?
-Niech będzie wyzwanie-słychać było jak głośno przełknął ślinę
-No to tak ... masz nam powiedzieć która dziewczyna jest z naszego grona najładniejsza albo np. z twojego planu.Jeśli jest to osoba stąd masz ją pocałować a jeśli nie to ja osobiście pójdę z tobą na plan i nagram jak mówisz to jednej z dziewczyn.- zaśmiał się jak psychopata
-No to ja uważam że najładniejszą dziewczyną z naszego grona jest Ryd- w tej chwili zrobiło mi się przykro i powiedziałam że zaraz wrócę bo idę po coś do picia.A Ross dalej kontynuował ale już go nie słuchałam.
Perspektywa Rydel
No myślałam że mu zaraz nogi z dupy powyrywam!!!Widać że Lau zrobiło się przykro i wyszła ale,pozwoliłam temu idocie dokończyć
-...ponieważ to moja sis i gdybym tak nie powiedział byłbym martwy-zaśmiał się
-Nie licz że dam Ci buziaka bo jestem na ciebie zła-warknęłam
-Ale za co?-zapytał
-Za jajeczko wiesz?-powiedziałam z ironią w głosie
-Ej ale to jest nie fair!!-krzyknął Ell-wiadomo że nie chodziło o Delly bo to twoja siostra!!
-No i co z tego!-zapytał
-No i to że miałem na myśli Laure deklu-powiedział jakby to było oczywiste
-A dlaczego akurat Laura co?-zapytałem lekko zdziwiony
-Bo widać że jej się podobasz!Myślisz że dlaczego wyszła?-zapytał Riker
-Nie wiem .
-Bo ją to zasmuciło ciole jeden!!-powiedział zdenerwowany Rocky
-Ale...-zająkałem się
-Ross ona też Ci się podoba a nawet jeśli teraz tego nie widzisz to za niedługo to zobaczysz!!-krzyknęli wszyscy
-W tej chwili masz iść i ją przeprosić-powiedziałam bardzo zła
-Okey już idę-jak powiedział tak zrobił-Ale on jest ślepy na miłość-pacnęłam się w głowę

******************************************************
Witajcie misie!! Jestem z rozdziałem wcześniej niż myślałam :) Mam nadzieję że wam się spodoba w następnym rozdziale będzie ciekawiej :* miłego czytania i do napisania 




                                                                      




wtorek, 10 marca 2015

Rozdział 2 Wszystko od nowa...

Kilka godzin później...

                                                                     Perspektywa Laury

Wysiedliśmy na lotnisku w Los Angeles.Nareszcie!!Nie mogłam wytrzymać w tej ogromniej machinie śmierci. Poszłyśmy jeszcze z Van do małej kawiarenki na lotnisku po jakąś kawę i wróciłyśmy do rodziców. Zamówiliśmy taksówkę i wyruszyliśmy w podróż do naszego nowego domku.Po dwóch godzinach biorąc pod uwagę mega korki na ulicy,dojechaliśmy. Kiedy zobaczyłam mój dom, a raczej willę oniemiałam z wrażenia.Porostu coś pięknego.

Gdy weszłam do środka zamurowało mnie! Szliśmy przez długi korytarz po czym weszliśmy do ogromnego salonu.

Był taki piękny, że zastanawiałam się jak wygląda reszta domu.No więc gdy zobaczyliśmy salon poszliśmy obejrzeć kuchnię

Następna była jadalnia, bardzo duża.
                                   
Gdy zwiedziliśmy już wszystko oczywiście bez łazienki dla gości poszliśmy do swoich pokoi. Na górze mieściło się aż siedem pomieszczeń plus jeszcze duży taras.Kiedy weszłam do mojego pokoju po prostu oniemiałam.Był wspaniały. Pasował do mojego gustu. Było trochę fioletu co mi się podobało.
W moim pokoju były także drzwi do łazienki.

Gdy obejrzałam swój pokój poszłam do Vanessy. Jej królestwo było równie piękne co moje.

 Później weszłam jeszcze do łazienki.Moja była większa ale Van też była fajna nawet bardzo.

Z ciekawości zajrzałam do sypialni rodziców.I mogę stwierdzić że łóżeczko mają wygodne.
Na górze jest jeszcze jedna łazienka dla rodziców no i ewentualnie dla gości.
Ach tak zapomniałabym o pokoju gościnnym.
Zakładam że jest on raczej dla jakiejś mojej lub Van koleżanki.Ostatnim punktem naszej wycieczki jest duży taras.Na końcu korytarza znajdowały się drzwi a za nimi piękny taras z widokiem na miasto.
Kidy skończyliśmy wycieczkę po domu poszłam do siebie rozpakować swoje walizki.Najpierw wyjęłam Koszulki,bluzki,spodnie itp a na końcu moje ulubione książki.Po skończonym zajęciu padnięta położyłam się na łóżko i nawet nie wiem kiedy zasnęłam...

******************************************* 
Następnego dnia obudziłam się około godziny 10:15.Przetarłam oczy i wstałam podążając do łazienki.Weszłam do wanny i wzięłam relaksującą kąpiel.Gdy woda zaczęła robić się zimna wyszłam i owinęłam się mięciutkim ręcznikiem.Podeszłam do  szafy i z takim zestawem znów skierowałam się do łazienki.


Gotowa zeszłam na dół.Zobaczyła jeszcze która jest godzina okazało się że jest równa 12:00.W kuchni zastałam mamę i Van. 
-Hej!Jak się spało pierwszego dnia w nowym domku?-zapytała Nessa
-A wiesz bardzo dobrze.Mamo co robisz na śniadanie?- spytałam ponieważ byłam taka głodna że już nie mogłam wytrzymać.
-Robię naleśniki twoje ulubione.-odpowiedziała 
-Ummm super!!
-A właśnie zapomniałabym!Dzisiaj robimy taką jakby imprezę powitalną wiec byłybyście takie miłe i poszły do sąsiadów z nad przeciwka i zaprosiły ich- oznajmiła a raczej zażądała od nas mama
-No ale mamo nooo...- prosiła Vanessa 
-Nie ma żadnego "ale"!- powiedziała głosem tak surowym że aż się przestraszyłam 
-No dobraa- zgodziłam się 
-Wspaniale!!Więc ja i tata jedziemy na zakupy a wy jak zjecie śniadanie idziecie zaprosić naszych nowych sąsiadów na ...-zamyśliła się mama- raczej zrobimy grilla.
-Dobrze.A na którą mamy ich zaprosić?-zapytałam 
-Hmm może na 20:00...
-Ok.To ja już idę zakładać buty -oznajmiłam-A Van jeszcze jedno...
-Co tam?
-Nie żryj tyle bo będziesz gruba!!!
-Masz trzy sekundy-zaczęła odliczać- Jeden....
-Paa-krzyknęłam i wybiegłam z domu a Nessa wybiegła za mną
-Czekaj ty!!!-wołała mnie
-Aaaaa!!!!!-kiedy dobiegłam w końcu do drzwi sąsiadów Van rzuciła się na mnie i w tym momencie drzwi się uchyliły i wpadłam na jakąś blondynkę.
-Boże tak bardzo Cię przepraszam za moją niezdarną siostrę-zaczęła Nessa. ZARAZ ŻE CO?TO JA JESTEM NIEZDARNA?!?!?!
-Co ja niezdarna? Po co się grubasie na mnie rzucałaś?Ty ty...ughhh
-Dobra zamknij jape bo miałyśmy sprawę!!- wrzeszczała na mnie
-Jak ty się zachowujesz przy ludziach co!?!?-Teraz to ja krzyczałam 
-Yyy ... - zaczęła się jąkać
-Czego?!?-w tej chwili zorientowałam się że mamy widownię-Yyy przepraszam za zamieszanie- i właśnie w tej oto chwili rumienię się jak diabli 
-Nic się nie stało-pocieszyła mnie blondynka-Tooo...
-A tak zapomniałabym!-strzeliłam sobie tak zwanego face-palma-Jestem Laura Marano, a to moja siostra Vanessa. Przyszłyśmy zaprosić was na grilla o godzinie 20:00 a i oczywiście zapraszamy także waszych rodziców do domu na przeciwko- uśmiechnęłam się troszkę speszona .
-Ach tak rodzice mówili nam że będziemy mieć nowych sąsiadów ale, nie myślałam że będą nimi dziewczyny!!Jejj nareszcie będę miała przyjaciółki!!
-Dziewczyno opanuj emocje- jakiś brunet zaczął się śmiać
-Weź stul japę!-pacnęła go w głowę-Więc tak ja jestem Rydel ten oto przygłup to mój bart Rocky i nasz przyjaciel Elington i jeszcze jeden brat Ryland-przedstawiła nas-Tych dwóch pierwszych możecie nazywać małapami ja na to pozwalam.-Uśmiechnęła się 
-Ejj!!-sprzeciwili się
-Haha mam takie przypuszczenie że się polubimy - zaśmiałam się
-Oczywiście!! A i jeszcze zapoznam was z jeszcze dwoma moimi braćmi ale, to już później bo obecnie nie ma ich w domu pewnie się gdzieś się obijają na mieście albo próbują znaleźć dziewczyny-powiedziała jakby zrezygnowana?
-Ok to widzimy się na imprezie tak?- zapytała moja siostra 
-Dobrze do zobaczenia wieczorem - pomachała nam Rydel wraz z chłopakami
-Paaa - odkrzyknęłyśmy 

-No Van zapowiada się fajnie...

*****************************************
Witam mordeczki kochane!!!Dodaję dzisiaj rozdział.Wiem że jest krótki ale postaram się następny dodać w piątek. Mam nadzieję że wam się spodoba!!NO to buziaczki i do napisania :*:*
                          

wtorek, 3 marca 2015

Rozdział 1 Wyjeżdżamy...
         27 czerwca

                                                                  Perspektywa Laury 

Obudziłam się o godzinie 7:00. Przeciągnęłam się leniwie na łóżku po czym wstałam z myślą że już  dziś zakończenie roku szkolnego. Swoje pierwsze kroki skierowałam do mojej garderoby i z takim      zestawem weszłam do pokoju czystości.
                                     
Po wykonaniu porannego rytuału zeszłam cała w skowronkach do kuchni gdzie o dziwo siedzieli rodzice : tata z gazetą ,a mama robiła śniadanie.Po wejściu tato przywitał się ze mną 
-Cześć córeczko! Dobrze się spało?
-Hej!Dzisiaj wyśmienicie,a jak mogłoby być inaczej?-zapytałam
-No pewnie przecież dzisiaj zakończenie roku szkolnego-odpowiedziała mama
-Tak!Już nie mogę doczekać się wakacji,spanie do południa a później leniuchowanie-rozmarzyłam się
-Kochanie!Pospiesz się-upomniał mnie tata-już 7:30 zjadaj śniadanie i jedziemy.Do twojej szkoły jest jakieś 15 min drogi.
-Masz rację!-powiedziałam z pełną buzią jedzenia
-Wiem ja zawsze mam rację-odparł dumnie
-Nie zawsze-powiedziałam, ale tata zgromił mnie spojrzeniem-No dobrze, dobrze.A tak poza tym gdzie Vanka?-zapytałam 
-Dziś ma wolne-powiedziała mama -pewnie jeszcze śpi.
-A no faktycznie coś wczoraj napomniała-zamyśliłam się- ale nieważne.Tato jedziemy
szybko,szybko!-poganiałam go zakładając buty
-No już,już-odpowiedział w pośpiechu-Jedziemy!-krzyknął
-Pa mamo!-pożegnałam się-do później
-Skarbie jak wrócisz musimy porozmawiać-powiedziała rodzicielka
-Dobrze-krzyknęłam na odchodne-Paa!!

15 minut później...
 Kiedy weszłam do szkoły zobaczyłam moich znajomych. Szybko do nich  podbiegłam,przywitałam się i całą paczką poszliśmy na salę a której miała odbyć akademia.
Oczywiście jak to na początku dyrektor zaczął nam mówić jak to ważna w naszym życiu jest nauka itp.Po kilku minutach słuchania tego co dyrektor chciał nam przekazać całkiem się wyłączyłam i nic nie słuchałam. Zastanawiałam się co będę robić w te wakacje. Nagle wszyscy wstali i zaczeli bić brawo,ja także podniosłam się i klaskałam w dłonie. Wszyscy po zakończonym apelu rozeszli się do klas tam dostaliśmy świadectwa i jeszcze wychowawczyni życzyła nam żebyśmy dobrze wypoczęli na wakacjach. Gdy miałam wychodzić z klasy usłyszałam moją wychowawczynią która rozmawiała  z panem od historii.
-Będzie nam jej brakować to taka dobra uczennica-powiedział pan Smith
-Masz rację.Laura to bardzo dobre dziecko-dodała pani Brown
Więcej nie usłyszałam ponieważ zakończyli swoją rozmowę.Szybko uciekłam spod sali żeby nikt mnie nie zauważył.Wychodząc przed szkołę i podążając droga do domu zastanawiałam się czy mówią o mnie czy może o jakiejś innej Laurze. Nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się pod drzwiami domu.Weszłam do środka.W kuchni siedziała mama i Van. Weszłam do kuchni z uśmiechem na ustach.
-Witaj rodzinko!A gdzie tata?-zapytałam
-Poszedł do garażu po...a nie nieważne-powiedziała mama-A jak tam po zakończeniu?-zapytała zmieniając tym samym temat
-Bardzo dobrze,choć muszę powiedzieć że apel był taki nudny że przestałam słuchać-odpowiedziałam-A ty Vanka dzisiaj odpoczywasz widzę- zaśmiałam się
-Taaa odpoczywam- uśmiechnęła się krzywo-A właśnie musimy ci coś powiedzieć-odparła
-Dobrze to ja zaraz zejdę do was tylko się przebiorę ok?-zapytałam
-Ok-odpowiedziały równocześnie co mnie troszkę zdziwiło.
Pobiegłam szybko na górę do mojego królestwa.Podeszłam do drzwi mojej garderoby i z tym zestawem weszłam do łazienki.

Postanowiłam że zwiążę jeszcze włosy i gotowa zeszłam na dół. W salonie siedzieli wszyscy nawet tata. Kiedy mnie zobaczyli miałam wrażenie że troszkę posmutnieli i byli tacy poddenerwowani.
No ale nic -pomyślałam. Usiadłam na przeciwko nich i zaczęłam...
-Więc o czym chcieliście ze mną porozmawiać?- zapytałam
-Mam ci coś do powiedzenia-zaczęła Van
-Co takiego?-spytałam
-Bo ja yyy no..- jąkała się - bo ja dostałam rolę w filmie-powiedziała
-To świetnie!!Cieszę się!
-Tak ale ten film będzie kręcony w Los Angeles.
-To znaczy że wyjeżdżasz?
-Tak...znaczy nie całkiem bo..
-Może ja to powiem-wtrącił się tata-chodzi o to że musimy wyjechać...
-Co?!?Ale jak to??-dopytywałam-Dlaczego?
-Chodzi o to że nie chcemy by Vanessa poleciała tam sama.
-Ale przcież ona jest dorosła!!-wrzasnęłam
-Tak ale nie chcemy także się z nią rozstawać- poparła mama
-Rozumiem.A na jak długo?
-Na zawsze.Przeprowadzamy się na stałe-powiedziała smuto mama-Van może tam rozwijać dalej swoją karierę, a ty też mogła byś pomyśleć nad jakąś szkołą muzyczną lub aktorską...
-Pomyślę nad tym ale przecież ja mam tu przyjaciół...
-Rozumiemy cię ale zrozum też nas..
-Jak mam to zrobić?-zapytałam-Kiedy wyjeżdżamy?
-Jutro o 12:00 mamy samolot-oznajmiła Van
-Co?!I dopiero teraz mi o tym mówicie!!- wrzeszczałam na nich jak nigdy
-Laura spokojnie-podeszła do mnie mama i mnie przytuliła - Rozumiem cię ale, tam możesz mieć więcej przyjaciół znajomych..
-No i co z tego skoro mogę stracić wszystko co do tej pory miałam i kochała?
-Masz rację.Moja rola nie może zniszczyć Ci życia-powiedziała smutno Nessa- Po prostu nie przyjmę jej,tutaj też się coś znajdzie..
I w tej chwili pomyślałam jaką jestem egoistką,pieprzoną egoistką!!Myślę tylko o sobie!!Doszłam do wniosku że nie mogę zniszczyć przyszłości mojej ukochanej i jedynej siostrzyczce.
-Zgadzam się. Możemy lecieć.-Kiedy to powiedziałam Vanka mało co nie spadła z krzesła oczywiście ze szczęścia
-Boże!!Tak się cieszę Lau!-nie mogła przestać wrzeszczeć z radości-Kocham Cię!!
-Ja ciebie też siostrzyczko.
-No to co?Pakujemy się!!-powiedzieli rodzice


28 czerwca...
     Na lotnisku

                                                                   Perspektywa Van

Tak strasznie się cieszę że Laura się zgodził.Od dawna marzyłam o tej roli!!Ale nadal uważam że moja kochana siostrzyczka zrobiła to dla mnie i tylko dla mnie...

                                                                   Perspektywa Laury
Jeszcze tylko kilka minut i będę w samolocie lecącym do mojej przyszłości.Nie wiem jak to będzie troszkę się przejmuje ale może wszystko będzie dobrze,może po prostu przesadzam??Sama już nie wiem co mam o tym myśleć.. Gdy tak rozmyślałam z mojej zadumy wyrwał mnie głos mówiący że pasażerowie lotu 111 do Los Angeles proszeni są do wejścia na pokład.Powolnym krokiem skierowałam się do ogromnej maszyny i nawet nie pomyślałam o tym jak bardzo zmieni się moje życie...


********************************************
Witam was kochani!!Rozdział nie jest długi ale starałam się dodać go jak najszybciej choć miałam sporo nauki :) Mam nadzieję że wam się spodoba :* Komentujcie do bardzo pomaga ~~Stefani








                  









poniedziałek, 2 marca 2015

Prolog: 
   Cześć nazywam się Laura Marie Marano. Mam 17 lat.Mam starszą siostrę Vanessę, która jest aktorką. Moi rodzice to Damiano i Elen Marano. Rodzice pracują w dużej firmie więc pieniędzy nam nie brakuje. Do 16 roku życia mieszkałam we Francji. Bardzo lubiłam mieszkać w Paryżu, mieście zakochanych ponieważ miałam tam przyjaciół niewielu ale prawdziwych na których zawsze mogłam liczyć. Moje życie runęło w gruzach gdy dowiedziałam się że musimy się przeprowadzić do Los Angeles. Musiałam zostawić wszystko co dla mnie tak ważne a to dla tego, że moja siostra dostała rolą w jakimś bardzo ważnym filmie.
Rodzice nie chcąc się z nią rozstawać postanowili, że się przeprowadzimy.Mówili mi że tam mogłabym pomyśleć nad jakąś szkołą muzyczną lub aktorską.Zgodziłam się bo myślałam że może tam będę miała więcej znajomych czy nawet przyjaciół. Wszystko co miałam zostawiłam. Wtedy poznałam jakie jest życie naprawdę.
To może opowiem wam wszystko od początku...


***************************
Hejka!!!Dodaję jeszcze dzisiaj prolog.Jest króciutki ale mam nadzieję że wam się spoodoba :) Kolejny postaram się dodać jeszcze w ten piątek :* Mam nadzieję że rozdziały będą pojawiać się co tydzień oczywiście na tyle ile pozwoli mi czas :* A no i oczywiście jeśli wam sią spodoba komentujcie bo to bardzo motywuje ::) To do napisania 

Bohaterowie:


Główni:



















Laura (Lau)  Marie Marano- 17 lat 



Ross (Rossy) Shor Lynch- 17 lat

Drugoplanowi: 


Vanessa (Nessa) Nicole Marano- 21 lat

Rydel (Delly,Ryd) Mary Lynch - 20 lat 


Riker (Rik) Anthony Lynch- 22 lata 


Rocky Mark Lynch-19 lat 


Elington (Ell) Lee Ratliff- 20 lat 


Ryland (Ryry )Michael Lynch- 16 lat 


 

Dove Cameron- 18 lat 


Luke Benward- 18 lat 


Maia Mitchel-19 lat 


Raini Rodriguez-18 lat


Calum Worthy-18 lat


Mike Candler- 18 lat

Bohaterowie epizodyczni:


Joshua (Josh)  Morgan-18 lat 



Alexander (Alex) Williams -18 lat 



Ashley Benson- 18 lat 


Mark i Stormie Lynch, Damiano i Elen Marano i inni...

****************************************
Hejka wszystkim!!!Tu są pokazani bohaterowie którzy będą często w opowiadaniu jeśli pojawią się inni to raczej nie będą oni na długo w opowiadaniu, jeśli natomiast zagoszczą dłużej na blogu dodam ich :*Prolog pojawi się niedługo :*