Bohaterowie

Translate

wtorek, 3 marca 2015

Rozdział 1 Wyjeżdżamy...
         27 czerwca

                                                                  Perspektywa Laury 

Obudziłam się o godzinie 7:00. Przeciągnęłam się leniwie na łóżku po czym wstałam z myślą że już  dziś zakończenie roku szkolnego. Swoje pierwsze kroki skierowałam do mojej garderoby i z takim      zestawem weszłam do pokoju czystości.
                                     
Po wykonaniu porannego rytuału zeszłam cała w skowronkach do kuchni gdzie o dziwo siedzieli rodzice : tata z gazetą ,a mama robiła śniadanie.Po wejściu tato przywitał się ze mną 
-Cześć córeczko! Dobrze się spało?
-Hej!Dzisiaj wyśmienicie,a jak mogłoby być inaczej?-zapytałam
-No pewnie przecież dzisiaj zakończenie roku szkolnego-odpowiedziała mama
-Tak!Już nie mogę doczekać się wakacji,spanie do południa a później leniuchowanie-rozmarzyłam się
-Kochanie!Pospiesz się-upomniał mnie tata-już 7:30 zjadaj śniadanie i jedziemy.Do twojej szkoły jest jakieś 15 min drogi.
-Masz rację!-powiedziałam z pełną buzią jedzenia
-Wiem ja zawsze mam rację-odparł dumnie
-Nie zawsze-powiedziałam, ale tata zgromił mnie spojrzeniem-No dobrze, dobrze.A tak poza tym gdzie Vanka?-zapytałam 
-Dziś ma wolne-powiedziała mama -pewnie jeszcze śpi.
-A no faktycznie coś wczoraj napomniała-zamyśliłam się- ale nieważne.Tato jedziemy
szybko,szybko!-poganiałam go zakładając buty
-No już,już-odpowiedział w pośpiechu-Jedziemy!-krzyknął
-Pa mamo!-pożegnałam się-do później
-Skarbie jak wrócisz musimy porozmawiać-powiedziała rodzicielka
-Dobrze-krzyknęłam na odchodne-Paa!!

15 minut później...
 Kiedy weszłam do szkoły zobaczyłam moich znajomych. Szybko do nich  podbiegłam,przywitałam się i całą paczką poszliśmy na salę a której miała odbyć akademia.
Oczywiście jak to na początku dyrektor zaczął nam mówić jak to ważna w naszym życiu jest nauka itp.Po kilku minutach słuchania tego co dyrektor chciał nam przekazać całkiem się wyłączyłam i nic nie słuchałam. Zastanawiałam się co będę robić w te wakacje. Nagle wszyscy wstali i zaczeli bić brawo,ja także podniosłam się i klaskałam w dłonie. Wszyscy po zakończonym apelu rozeszli się do klas tam dostaliśmy świadectwa i jeszcze wychowawczyni życzyła nam żebyśmy dobrze wypoczęli na wakacjach. Gdy miałam wychodzić z klasy usłyszałam moją wychowawczynią która rozmawiała  z panem od historii.
-Będzie nam jej brakować to taka dobra uczennica-powiedział pan Smith
-Masz rację.Laura to bardzo dobre dziecko-dodała pani Brown
Więcej nie usłyszałam ponieważ zakończyli swoją rozmowę.Szybko uciekłam spod sali żeby nikt mnie nie zauważył.Wychodząc przed szkołę i podążając droga do domu zastanawiałam się czy mówią o mnie czy może o jakiejś innej Laurze. Nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się pod drzwiami domu.Weszłam do środka.W kuchni siedziała mama i Van. Weszłam do kuchni z uśmiechem na ustach.
-Witaj rodzinko!A gdzie tata?-zapytałam
-Poszedł do garażu po...a nie nieważne-powiedziała mama-A jak tam po zakończeniu?-zapytała zmieniając tym samym temat
-Bardzo dobrze,choć muszę powiedzieć że apel był taki nudny że przestałam słuchać-odpowiedziałam-A ty Vanka dzisiaj odpoczywasz widzę- zaśmiałam się
-Taaa odpoczywam- uśmiechnęła się krzywo-A właśnie musimy ci coś powiedzieć-odparła
-Dobrze to ja zaraz zejdę do was tylko się przebiorę ok?-zapytałam
-Ok-odpowiedziały równocześnie co mnie troszkę zdziwiło.
Pobiegłam szybko na górę do mojego królestwa.Podeszłam do drzwi mojej garderoby i z tym zestawem weszłam do łazienki.

Postanowiłam że zwiążę jeszcze włosy i gotowa zeszłam na dół. W salonie siedzieli wszyscy nawet tata. Kiedy mnie zobaczyli miałam wrażenie że troszkę posmutnieli i byli tacy poddenerwowani.
No ale nic -pomyślałam. Usiadłam na przeciwko nich i zaczęłam...
-Więc o czym chcieliście ze mną porozmawiać?- zapytałam
-Mam ci coś do powiedzenia-zaczęła Van
-Co takiego?-spytałam
-Bo ja yyy no..- jąkała się - bo ja dostałam rolę w filmie-powiedziała
-To świetnie!!Cieszę się!
-Tak ale ten film będzie kręcony w Los Angeles.
-To znaczy że wyjeżdżasz?
-Tak...znaczy nie całkiem bo..
-Może ja to powiem-wtrącił się tata-chodzi o to że musimy wyjechać...
-Co?!?Ale jak to??-dopytywałam-Dlaczego?
-Chodzi o to że nie chcemy by Vanessa poleciała tam sama.
-Ale przcież ona jest dorosła!!-wrzasnęłam
-Tak ale nie chcemy także się z nią rozstawać- poparła mama
-Rozumiem.A na jak długo?
-Na zawsze.Przeprowadzamy się na stałe-powiedziała smuto mama-Van może tam rozwijać dalej swoją karierę, a ty też mogła byś pomyśleć nad jakąś szkołą muzyczną lub aktorską...
-Pomyślę nad tym ale przecież ja mam tu przyjaciół...
-Rozumiemy cię ale zrozum też nas..
-Jak mam to zrobić?-zapytałam-Kiedy wyjeżdżamy?
-Jutro o 12:00 mamy samolot-oznajmiła Van
-Co?!I dopiero teraz mi o tym mówicie!!- wrzeszczałam na nich jak nigdy
-Laura spokojnie-podeszła do mnie mama i mnie przytuliła - Rozumiem cię ale, tam możesz mieć więcej przyjaciół znajomych..
-No i co z tego skoro mogę stracić wszystko co do tej pory miałam i kochała?
-Masz rację.Moja rola nie może zniszczyć Ci życia-powiedziała smutno Nessa- Po prostu nie przyjmę jej,tutaj też się coś znajdzie..
I w tej chwili pomyślałam jaką jestem egoistką,pieprzoną egoistką!!Myślę tylko o sobie!!Doszłam do wniosku że nie mogę zniszczyć przyszłości mojej ukochanej i jedynej siostrzyczce.
-Zgadzam się. Możemy lecieć.-Kiedy to powiedziałam Vanka mało co nie spadła z krzesła oczywiście ze szczęścia
-Boże!!Tak się cieszę Lau!-nie mogła przestać wrzeszczeć z radości-Kocham Cię!!
-Ja ciebie też siostrzyczko.
-No to co?Pakujemy się!!-powiedzieli rodzice


28 czerwca...
     Na lotnisku

                                                                   Perspektywa Van

Tak strasznie się cieszę że Laura się zgodził.Od dawna marzyłam o tej roli!!Ale nadal uważam że moja kochana siostrzyczka zrobiła to dla mnie i tylko dla mnie...

                                                                   Perspektywa Laury
Jeszcze tylko kilka minut i będę w samolocie lecącym do mojej przyszłości.Nie wiem jak to będzie troszkę się przejmuje ale może wszystko będzie dobrze,może po prostu przesadzam??Sama już nie wiem co mam o tym myśleć.. Gdy tak rozmyślałam z mojej zadumy wyrwał mnie głos mówiący że pasażerowie lotu 111 do Los Angeles proszeni są do wejścia na pokład.Powolnym krokiem skierowałam się do ogromnej maszyny i nawet nie pomyślałam o tym jak bardzo zmieni się moje życie...


********************************************
Witam was kochani!!Rozdział nie jest długi ale starałam się dodać go jak najszybciej choć miałam sporo nauki :) Mam nadzieję że wam się spodoba :* Komentujcie do bardzo pomaga ~~Stefani








                  









4 komentarze: